—–Miasto martwych kobiet—–


Pamięci Lucecity, Esmeraldy, Brendy i wszystkich innych kobiet zamordowanych w Juarez…

Miasto, o którym piszę poniżej to bohater codziennych wiadomości podawanych w hiszpańskich stacjach informacyjnych. Co wiadomości, to news o kolejnej masakrze między gangami narkotykowymi walczącymi o pozycję lidera, to news o egzekucjach na młodych ludziach, tzw. pionkach w potężnych kartelach rządzących Meksykiem od lat, a także na ich rodzinach. Ostatnio zabójstwa z zemsty, pomiędzy gangami przeniosły się na plan rodzinny, tzn. już nie zabija się tylko członków band, ale zabija się rodziny, w tym kobiety, także ciężarne oraz dzieci. Kilka dni temu pojawiła się kolejna notka o tym najniebezpieczniejszym obecnie mieście świata i jak zwykle mówiąca o tym samym: masakra 14 nastolatków na jednej z domowych imprez. „Zwykła” egzekucja, porachunki… A dzisiaj (12.02) kolejny komunikat : do Juarez przyjechał prezydent, by rozmawiać o problemie przestępczości w mieście, bo wygląda na to, że ani policja ani wojsko w stanie pełnej gotowości nie są w stanie zaprowadzić tam porządku. Na konferencję przyszły też rodziny zamordowanych kobiet, by dopominać się o swoje prawa do uczciwego śledztwa i wskazania winnych, bo w Meksyku przemoc wobec kobiet jest czymś normalnym, tzn. nie jest traktowana jak przestępstwo, bo kobieta nie jest równa mężczyźnie. Ale ja nie o tym chcę pisać, bo „to” wydaje się być już takie „normalne” i takie „typowe”, już wszyscy o tym słyszeli, pokiwali z politowaniem głowami i… zapomnieli. Ja dowiedziałam się o tym zapomnianym przez Boga mieście już dawno temu, kiedy to zaczęły pojawiać się informacje o tym, że w Juarez zabija się kobiety, młode, kilkunastoletnie dziewczęta dla rozrywki i nikt za te zbrodnie nie odpowiada. Dowiedziałam się, że w Juarez można bezkarnie, bestialsko torturować kobietę, można ją gwałcić i kaleczyć bez końca, można na żywca odgryzać jej sutki i i wyrywać piersi, po czym udusić i zmaltretowane ciało wyrzucić na wysypisku śmieci lub na pobliskiej pustyni… Byłam już wtedy zszokowana, przerażona tymi wiadomościami, ale dziś, w roku 2010, jestem jeszcze bardziej przerażona i zszokowana, a przede wszystkim potwornie smutna, bo oto od pierwszego znalezionego w 1993 roku kobiecego zmaltretowanego ciała minęło już 17 lat i nic się nie zmieniło, kobiety ginęły i giną nadal, nie ma winnych, są tylko bezsilne, biedne rodziny opłakujące śmierć swoich córek, malutkie dzieci wychowujące się bez swoich młodziutkich mam.

Herb miasta

Miasto Juarez w stanie Chihuahua (Meksyk) to duże miasto graniczne, bliźniak amerykańskiego El Paso w Teksasie. Dzięki bliskości strefy granicznej z USA, pomiędzy obu krajami następuje swobodny i niekontrolowany (bezwizowy) przepływ ludzi wszelkiej maści i profesji. Miasto jest siedliskiem handlu towarami wszelkiego typu, także handlem ludźmi, jest siedliskiem przygranicznej  kwitnącej prostytucji, pedofilii, handlu narkotykami, przemytu ogromnych ilości kokainy do największego odbiorcy- Stanów Zjednoczonych. To tutaj właśnie, podobnie jak do Tijuany i El Paso, przyjeżdżają swobodnie ci, którzy bezkarnie chcą oddać się pokusom nocy, za które w swoich miastach, krajach prawdopodobnie stanęliby przed sądem.

W Juarez mieszkają także normalni ludzie, normalne meksykańskie rodziny, pracowite, biedniejsze i bogatsze, które w pewnym sensie borykają się z bardzo negatywną opinią na świecie na temat swojego miasta. Do tych normalnych rodzin zaliczają się te z warstw najbiedniejszych, najbardziej doświadczanych przez los, rodziny, o które w Meksyku nikt się nie troszczy. Młodzi ludzie z takich rodzin są najłatwiejszym łupem dla band i karteli, które, w przeciwieństwie do państwa, oferują chleb i zarobek. Wiele kobiet z tych najniższych warstw społecznych zamieszkałych na obrzeżach miasta pracuje w ogromnych, głównie amerykańskich fabrykach, które z powodu taniej siły roboczej zainstalowały się właśnie tutaj, w miastach jak Juarez. Pracują po kilkanaście godzin dziennie za marne pieniądze, które niejednokrotnie są jedynym źródłem utrzymania rodziny. Te, które kończą zmianę w nocy, wracają do domów autobusami lub na piechotę, pokonując kilka km same, zdane na łaskę losu…

Pierwsze ciała zamordowanych kobiet pojawiły się na pustynnych obrzeżach Juarez, w pobliżu fabryk (las maquilladoras) w 1993 roku. Były częściowo zakopane, w postępującym rozkładzie, ale z widocznymi obrażeniami, takimi samymi w następnych latach trwania rzezi. Ciała wskazywały na niewyobrażalne okrucieństwo, jakiego doświadczyły te młode dziewczyny. Wielokrotne gwałty, sodomia, trwające kilka dni okaleczania, wyrwane sutki, odciśnięte ślady sznura na nadgarstkach, kostkach, na szyi. W czasie pierwszego tzw. „śledztwa” nie znaleziono sprawców, sprawę zamknięto z powodu braku świadków, danych, źle przeprowadzonej autopsji, niezabezpieczenia miejsca znalezienia ciał w celu pobrania prób, śladów etc. Potem pojawiały się kolejne ciała, w liczbie 3, 6 naraz, czasem już same szkielety. Z biegiem czasu stało się jasne, że w Juarez grasują seryjni mordercy sadyści, którzy bezkarnie, regularnie, wraz ze zmianami faz księżyca, porzucają kobiece resztki na wysypiskach śmieci lub pustynnych terenach jak Lote Bravo, czy w pobliżu góry Christo Negro. W żadnym przypadku policja nie pofatygowała się, by zabezpieczyć jakiekolwiek ślady, by rzetelnie przeprowadzić śledztwo, autopsje itp. Kilka razy zatrzymano jakichś niby podejrzanych, którzy prawdopodobnie pod wpływem nacisku ze strony prokuratury i policji przyznali się do współudziału w zbrodni, tzn. do łapania, porywania dziewcząt. Kilku z nich siedzi od lat w więzieniu, a morderstwa jak miały miejsce, tak wciąż trwają i prawdziwi sprawcy, czyli zleceniodawcy są bezkarni na wolności. Pod wpływem pojawiających się międzynarodowych nacisków na wyjaśnienie i zapobieżenie zbrodniom, ówczesny rząd Vicente Fox’a, jawnie i bezpośrednio związany z potężnymi kartelami meksykańskimi, które sponsorowały jego kampanię prezydencką, powołał specjalną jednostkę współpracującą z lokalną policją i prokuraturą w Juarez. Jednostka ta nigdy nie doszła do żadnych wiążących wniosków, nigdy nie wskazała żadnej „grubej ryby” zlecającej porwania kobiet. Zdziwienie wzbudza także fakt, że w obliczu takiej ilości śladów, ciał, powtarzających się motywów i przyczyn zbrodni, takiego samego modus operandi nigdy nie powstał rzetelny raport,  a jeśli powstał, to jest on ukrywany przed opinią publiczną. Kiedy wzburzeni mieszkańcy miasta i rodziny zamordowanych i zaginionych kobiet zaczęły jawnie protestować, niektórych członków co bardziej aktywnych w tych protestach, uciszano groźbami. Prokuratura tłumaczyła się dobrem sprawy i wizerunku państwa. W ciągu kilku pierwszych lat od początku trwania tych zbrodni  zmieniali się ludzie na stanowiskach prokuratora generalnego, szefa policji w Juarez, szefa lekarzy sądowych przeprowadzających autopsje. W ciągu tych wszystkich lat ukryto lub celowo zgubiono całe akta sprawy, raporty z sekcji zwłok. Niektórzy z funkcjonariuszy starających się rozwiązać zagadkę tych śmierci zostali zastraszeni, zmuszeni do dymisji a nawet zastrzeleni. Stało się jasne i oczywiste, że za całą sprawą stoi dobrze zorganizowana grupa przestępcza, w skład której wchodzą ludzie, którzy za wszelką cenę chcą chronić swoją tożsamość i mają tego możliwość i wszelkie środki, legalne i nielegalne. Skuteczne. Nic nie wskórały protesty Amnesty International, przyjazd agentów FBI w celu pomocy w śledztwie. W roku 2002 polska telewizja TVN jako pierwsza na świecie znalazła się w Juarez, by na bieżąco informować o postępach w niekończących się śledztwach. Reporterzy wraz z Amerykanami dotarli do ukrywanych i nieoficjalnych raportów, z których wręcz wynikało, że w morderstwa są zamieszane wpływowe osobistości z rządu lokalnego i centralnego, policja, prokuratura, kierowcy autobusów a także wszechobecni i wszechwładni bossowie narkotykowi. W niektórych dokumentach wręcz podano nazwiska zbrodniarzy. Wiedząc już o tym wszystkim, stało się jasne dla szukających prawdy, że sprawa morderstw w Juarez nigdy nie wyjdzie na jaw. Masakra kobiet w tym przeklętym mieście prawdopodobnie nigdy się nie skończy, bo jest na nią ciche przyzwolenie władz, których członkowie biorą w niej aktywny udział… W ciągu tych kilkunastu lat oficjalnie mówi się o zaginięciu i zamordowaniu ok. 500 kobiet, podczas gdy wszystkim wiadomo, że zaginione kobiety liczy się w tysiącach, a liczba zamordowanych przez tych samych bezkarnych morderców sięgać może ponad 5 tyś. (według Amnesty International i organizacji Nuestras Hijas de Regreso a Casa). Niektórzy badacze niezależni przypisują morderstwa amerykańskim żołnierzom stacjonującym w przygranicznych jednostkach, co nigdy nie zostanie potwierdzone, bo wywołałoby międzynarodowy szok. Być może są to bezkarni, bezimienni turyści sadyści seksualni, którzy przyjeżdżają, zabijają i znikają, ale raczej jest to mało prawdopodobne według mnie, ze względu na powtarzający się modus operandi.

Pozostaje pytanie: dlaczego? Co jest motywem tych morderstw? Przyjmowano już liczne wersje. Jedną z nich była hipoteza, że przy okazji gwałtów, tortur, porywane kobiety służyły do pozyskiwania organów mających zawrotną cenę na czarnym rynku. Wybiera się kobiety z biednych, nic nie znaczących i nic nie mogących rodzin, które na dodatek można łatwo zastraszyć, by zaprzestały zadawać niewygodne pytania i upominać się o prawdę. Okazało się jednak, że ciała znajdowane w stanie pozwalającym na to stwierdzenie, posiadały organy wewnętrzne, więc wykluczono tę opcję. Potem pojawiła się hipoteza, że porwane kobiety wykorzystuje się do kręcenia snuff-movie, czyli filmów o torturach i śmierci na żywo. Nie wiadomo, czy można tę hipotezę odrzucić czy nie, bo śledczy z różnych krajów nigdy do tej pory nie przechwycili filmów snuff z udziałem kobiet o tzw. indiańskiej urodzie, mogących pochodzić właśnie z Meksyku. Nie odrzuca się tej hipotezy, bo bardzo prawdopodobne jest, że znalezienie takich filmów dla ludzi spoza „kręgu” jest bardzo trudne, nawet dla agentów-specjalistów w poszukiwaniu takich materiałów. Prawdopodobnie jeśli takie powstają, znajdują się w prywatnych kolekcjach samych morderców. Za tą właśnie opcją przemawia nie tylko okrutny, niewyobrażalnie bestalski sposób postępowania z ofiarami, wielodniowe męczarnie i maltretowanie prawie martwych już ciał, ale także rodzaj odzieży, w jakiej znaleziono wiele z kobiet. Te biedne dziewczyny miały na sobie luksusową bieliznę, na którą nigdy same nie mogłyby sobie pozwolić.  Ostatnią, nową hipotezą jest praktykowanie prastarych, ludowych indiańskich wierzeń, składania ofiar z ludzi ku czci azteckich bogów. Wybierane dziewczyny są młode, wiele z nich podobno było dziewicami, wszystkie z nich były mniej więcej podobne, ładne, jakby na wzór jakiejś jednej konkretnej kobiety. Ich ciała pojawiały się w określonych, regularnych odstępach czasu, co jest sprawdzane, czy nie ma przypadkiem związku ze zjawiskami astronomicznymi, co mogłoby powiązać zbrodnie z rytualnymi obrzędami religijnymi. W niektórych przypadkach niedaleko zwłok odnaleziono czerwone maski rytualne przedstawiające diabła, potwora, być może bóstwo śmierci (Mictlantecuhtli). Ten sam sposób zabijania wskazuje na jakiś ustalony rytuał.

Meksyk jako państwo został oficjalnie uznany winnym celowym uhybieniom w śledztwie i tzw. „nierobieniu nic” w celu ujęcia sprawców. Nowy prezydent Meksyku Felipe Calderon póki co nie wypowiada się na temat kobietobójstwa w Juarez, bo skupia się na otwartej wojnie z kartelami narkotykowymi rujnującymi kraj. W Juarez stacjonuje obecnie kilka tysięcy żołnierzy w pełni uzbrojonych, usiłujących wprowadzić jako taki porządek.

Do głowy przychodzi mi jeszcze jedna myśl, ale podkreślam, że jest to tylko moja prywatna opinia, póki co nie potwierdzona oficjalnie: morderstwa kobiet w Juarez wyszły na jaw w roku 1993, w tym samym roku, kiedy to w Hiszpanii, w małej miejscowości Alcasser koło Walencji, odkryto ciała 3 zaginionych nastolatek (el caso de las niñas de Alcasser). Obrażenia wskazywały na wielodniowe gwałty i tortury, jedna z ofiar miała wyrwany sutek. Po koślawym śledztwie zatrzymano 2 osobników, jeden siedzi w więzieniu, drugi tuż przed rozprawą…uciekł i do tej pory jego miejsce pobytu jest nieznane. Po kilku latach wyszły na jaw matactwa w śledztwie i próby tuszowania całej sprawy, doszło nawet do tego, że zapłacono obu rodzinom zatrzymanych, by te potwierdziły domniemaną winę swoich synów i zamilkły na zawsze. Do tej pory nie wykryto prawdziwych sprawców, sprawa ucichła, tylko rodziny dziewczynek wciąż cierpią i upominają się o swoje. Zbieg okoliczności???

Czas ucieka, mordercy grasują, organizacje broniące praw kobiet, praw człowieka alarmują, rodziny zaginionych płaczą i nie zmienia się nic, poza tym, że pewnie w tym momencie, kiedy czytasz ten post, została porwana kolejna biedna Meksykanka, albo od kilku dni trwają już gwałty i tortury innych, a być może właśnie zawiadomiono policję, że w drodze do fabryk poza miastem odkryto kolejne zwłoki…Ostatnie raporty Amnesty International podają, że te tajemnicze morderstwa pojawiają się już także w innych miastach prowincji…Tik tak, tik tak… ile czasu ma jeszcze upłynąć, ile kobiet zginąć, by świat wreszcie przejął się tym problemem? Co my, zwykli ludzie możemy zrobić? Niewiele, pewnie nic, ale możemy np.: podpisywać kolejne petycje kolejnych organizacji humanitarnych usiłujących wywrzeć nacisk na rząd Meksyku i USA (patrz niżej), może coś się uda zdziałać, kiedyś wreszcie musi!

Pozostaje póki co niestety słuchać kolejnych wiadomości z Meksyku, z Juarez , o kolejnych morderstwach, porachunkach gangów. Staje się to tak normalne jak słuchanie o codziennych zamachach bombowych w Iraku czy Afganistanie. ZGROZA. Nie dziwią mnie już reportaże o bardzo popularnym kulcie śmierci wyznawanym w Meksyku, gdzie w miejscach publicznych i w domach prywatnych znajdują się figurki i pomniki Świętej Śmierci, czyli kobiety szkieletu, z kosą, czczonej jak Matka Boska, której poleca się całe rodziny, dzieci , kobiety ciężarne. Nie dziwią mnie reportaże o ludziach czczących zmarłych gangsterów, przestępców w Wenezueli, uznawanych przez ich rodziny, przyjaciół za świętych lokalnych (los malandros), którym składa się ofiary i prosi o ochronę żyjących. Jedyne co wciąż jeszcze dziwi to determinacja tych „dobrych”, usiłujących jakoś przetrwać w tej cywilizacji śmierci, okrucieństwa, w społeczeństwie wyznającym kult macho i niższość kobiet, pozwalającym na swobodne zbrodnie wobec kobiet tylko za to, że są kobietami. Według mnie takie narody nie mają przyszłości, nie mają prawa przetrwać, jeśli ich egzystencja pozwala na maltretowanie swoich matek, córek, sióstr.

Meksyk to jedno z wielu miejsc na świecie, gdzie bezkarnie można zabić kobietę, można ją zmaltretować, poniżyć, gwałcić, by na końcu, w przypływie litości zabić.

MEKSYK TO HAŃBA DLA CYWILIZOWANEGO ŚWIATA…

Oto strona organizacji meksykańskiej Nuestras Hijas de Regreso a Casa założonej przez rodziny ofiar. Tutaj możesz podpisać petycję kierowaną do kongresu amerykańskiego i rządu Meksyku: http://www.mujeresdejuarez.org/

http://www.petitiononline.com/NiUnaMas/petition.html

Krzyże ku pamięci ofiar, z ich imionami, postawione w miejscach znalezienia ciał.

Dla zainteresowanych:

http://miastozbrodni.onet.pl/

http://www.mujeresdejuarez.org/ (w różnych językach)

http://www.womenontheborder.org/Articles/feminicidio_sexual_SP.pdf            (dokument pdf w języku hiszp. )

I ciekawy artykuł WP.pl o przemocy wobec kobiet we wszystkich krajach Ameryki Środkowej i Południowej:

http://facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11300965,wiadomosc.html

About these ads

24 comments on “—–Miasto martwych kobiet—–

  1. Słyszałam o tych masowych morderstwach już w dzieciństwie. Od czasu do czasu pojawia się w polskiej prasie jakiś artykuł na ten temat. Powstał film z amerykańskimi top gwiazdami. Nie jest tak, że świat o tym nie wie. Cóż, kiedy czytałam to co pani napisała, stanęła mi przed oczami sentencja Edmunda Burke – Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili. Nie rozumiem jak to możliwe, że mimo powszechnej wiedzy na ten temat, mimo nacisków międzynarodowych, pracy FBI, dziennikarzy nie zostało to rozwiązane? Dobrzy ludzie nie milczą, a bezkarne morderstwa trwają…

  2. Inne prawo dla bogatych, inne dla biednych. To wygląda na sport dla bogatych facetów, polowanie na kobiety. Globalizacja – zniewolenie pozornie wolnych ludzi :( To HAŃBA dla świata, że na to pozwala.

  3. nie mieszajcie w to Boga…,jeżeli on istnieje to przecież wszystko widzi…. a kobiety tam dalej giną. Kara po śmierci ? No tak, to jest ta satysfakcja dla tych maltretowanych i mordowanych kobiet? Ironia.

  4. Witam, dziekuje za ostatnie komentarze. Niestety wciaz nikt na swiecie nie zajal sie na powaznie tym okrucienstwem, poki co nie mam nowych wiesci na ten temat, gdy tylko sie dowiem czegos nowego, uzupelnie post. Pozdrawiam Czytelnikow bloga!!!!!! Admin

  5. … czytalam i plakalam. Juz dawno slyszalam o tym miejscu. Ale nie wiedzialam, ze to trwa nadal. Masakra! najgorsze , ze nic z tym nie mozemy zrobic. A Ci co moga , to nie chca…

  6. Serce pęka na samą myśl,że coś takiego ma miejsce.Kobiety zawsze były są i będą tą gorszą kategorią na tym świecie nie wiem dlaczego,ale tak jest i nic tego nie zmieni,żadne organizacje nic.Facet zawsze miał dominację nad kobietą.Tylko oni bez tej kobiety nie umieliby kichnąć.

  7. Świetny artykuł! Tak się składa, że jutro mam obronę pracy magisterskiej na temat kobietobójstwa (Feminicidios) w Gwatemali, gdzie podłoże zjawiska jest nieco inne. W razie potrzeby służę materiałami :)

    Pozdrawiam

  8. CHCIAŁAM PODPISAC TĄ PETYCJĘ ALE NA TEJ STRONCE JEST WSZYSTKO PO ANGIELSKU CZY JEST JAKAS INNA STRONA PO POLSKU? PROSZE DAJCIE ODP.

    • Witam, niestety nie ma wersji polskiej, strona dostepna jest w jezyku ang., hiszp,.francuskim , niemieckim i portugalskim. Pozdrawiam!

  9. Bardzo zaciekawiła mnie sytuacja w Ciudad Juarez, a Pani artykuł dostarczył mi wiele informacji. Z tego co przeczytałam, wywnioskowałam, że była tam Pani. Interesuje mnie jak wyglądało całe miasto na żywo, jak ludzie panią traktowali (w końcu jest Pani kobietą, a słyszałam, że wizyta nie tylko tam, ale także ogólnie w całym Meksyku jest dla kobiet, niebezpieczna).

    • Droga Madeline, dziękuję za Twój komentarz. W samym Juarez nie byłam, jest tam naprawdę niebezpiecznie, ale problem przemocy wobec kobiet w tym kraju znam od ponad 10 lat, żywo się nim interesuję i staram się byc na bieżąco jeśli chodzi o nowości w sprawie. Jeśli chodzi o traktowanie kobiet przyjezdnych, to nie polecam podróży samotnym kobietom, zwłaszcza Europejkom, gdyż mogą się spotkać z natarczywością i prymitywnymi zaczepkami ze stronych latynosów. Radzę podróżować w męskim towarzystwie i nosić obrączkę, nawet jeśli kobieta nie jest zamężna. Problem przemocy wobec kobiet w Ameryce Płd znam z innych krajów, jak Boliwia, Wenezuela czy Peru i jest tam niewiele lepiej, ale przynajmniej kobiety nie giną tam bez śladu i nikt z tym nic nie robi jak to ma miejsce w Juarez, a teraz także w całym już stanie Chiuhuaua i sąsiednich. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!

  10. Szok ostatnio oglądałam film „Miasto Śmierci” ….i powiem że ciągle nie mogę uwiezyć że coś takiego wogóle się dzieje jak można tak traktować kobiety co ja mówię dziwczęta które dopiero zaczynają dorosłe życie…bez kobiet nie było by mężczyzn a bez mężczyzn nie było by całego ZŁA które się tam dzieje bardzo dobry artykuł

    • Dziekuje za komentarz. Najgorsze jest to, ze wiadomo kto, ale nikt nic z tym nie robi…to przeciez tylko biedne meksykanskie dziewczyny:(((((( Pozdrawiam!

  11. a co wy na to .w niemczech tysiace kobiet pracujacych w burdelach zostalo wczesniej porwanych.a panstwo niemieckie udaje,ze jest ok.

    • Dzieki za komentarz. Czytalam kiedys na temat i slyszalo sie wiele o niewolnicach seksualnych w bogatej Europie. Moze uda mi sie uzbierac wystarczajaco materialow by o tym napisac. To smutne; gdyby nie bylo popytu, nie byloby podazy. Pozdrawiam!

  12. Witam,
    wlasnie obejrzalam film Miasto smierci. Jestem przerazona faktem, ze tak malo sie na ten temat mowi!! Nie potrafie opisac tego jak wsciekla jestem na to iz zezwala sie na cos tak bestialskiego.
    Nie zdziwil mnie fakt iz: kobieta napisala i zainteresowala sie tym tematem.
    Podejrzewam, iz wlasnie fakt ten, ze w Meksyku kobiety nie maja nic do powiedzenia, komplikuje ta sprawe.
    Bardzo spodobala mi sie interpretacja tematu.
    Zamierzam sie tym zainteresowac i mowic o tym w kolo.

    • Witam ,
      dziekuje za mily komentarz. Tak jak mowisz, to my kobiety musimy zaczac wreszcie mowic o takich i innych dotyczacych nas sprawach, bo mezczyznom nie zalezy na tym by status kobiet na swiecie sie zmienil…niestety. Pozdrawiam serdecznie!!!

  13. Uważam, że prowadzi Pani bardzo interesującego bloga. Zazdroszczę podróżowania i pozanawania świata. W Arabii Saudyjskiej też się w ogole nie szanuje kobiet. To jest bardzo przygnębiające, że tak wspaniałe i warte zwiedzenia miejsca odstraszają karygodnym zachowaniem mężczyzn… :(
    pozdrowienia :)

    • Witam i dziękuję za miły komentarz, cieszę się, że podoba się Pani (sądzę, że to komentarz od kobiety:-) )mój blog i zapraszam do czytania kolejnych postów. Ma Pani rację, wiele miejsc traci przez takie bestialstwa, a najgorsze jest to, że inni, tak zwani „cywilizowani” o tym wiedzą i nic albo niewiele robią, by pomóc krzywdzonym…Pozdro!!!!

  14. ogladalam film z jenifer Lopez „Miasto śmierci” czy jakos tak, cala nasza rodzina przezyla szok jak to ogladala, to nie ludzie to bestie, seksulane wampiry, dewianci podniecajace sie czyims cierpieniem, a mozni tego swiata nic nie robia!! Jedyna nadzieja W Bogu ze koncu na tych dewiantow spadnie w koncu jakas kara i to wreszcie sie skonczy, wstyd i hanba!!!

  15. Czytałam o tym i oglądałam reportaż zrobiony przez stację TVN. W tym miasteczku rządzi jakiś bogaty dewiant, który trzyma w garści całą policję, a Amerykańskie władze nie chcą się trącać. XXI wiek , a panuje takie bezprawie jak za czasów kamienia łupanego. przerażające.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s